Nowy zdrowy początek
Witajcie kochani!
Po krótkiej przerwie,jestem z powrotem.We wtorek wróciłam do Polski.Niestety chora.. Straszne bóle żołądka i grypa nie dawały mi żyć. Dziś wreszcie czuję, że zaczynam wracać do zdrowia dlatego od razu weszłam na bloga, by się do Was odezwać..
W zeszły piątek nie udało mi się dodać postu z moją wagą przez brak internetu.Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe.Ale tak jak obiecałam podam Wam moją wagę.Gdy stanęłam na wadze w piątek (07.11) doznałam niestety dużego rozczarowania..Waga wynosiła wówczas 47,9kg przy moim nie za wielkim wzroście 163cm. Byłam wtedy niezadowolona głównie z powodu, że tydzień przed tym ważeniem (1.11)- waga wynosiła 46kg.
Na ten dzień jednak nie mam pojęcia ile mogę ważyć..ile więcej. Długi weekend za granicą zrobił swoje. Odpuściłam sobie zwracanie uwagi na to co jem, ile to ma kcal i jak wpłynie to na moją sylwetkę. Jadłam wszystko na co miałam ochotę. Eh.. I dobrze mi z tym było, do czasu jak wróciłam do domu i popatrzyłam w lustro. Jak zawsze w pierwszej kolejności zauważam wzrost wagi w udach. Z pewnością kilka centymetrów przybyło..
uwielbiam tą piosenkę..taka do przemyśleń i zebrania się w garść momentami
Pewien czas temu miałam cudny okres..Trzymałam przez dłuższy czas wagę 45-46kg i co najważniejsze - zaczynałam jeść normalnie.Bez głodzenia,kryzysów,objadania.. Jednak niestety znów mam problem,bo tak nie jest. Moim celem jest wrócenie do tego stylu życia.
Denerwuje mnie strasznie to, że we większości mam dni co albo praktycznie nic nie jem albo jest zupełnie odwrotnie - obżeram się bez opamiętania. Nienawidzę tego.
Boli mnie to, że jadłam już stonowane i zdrowe posiłki, przy odpowiedniej wadze dla mnie i to po prostu zepsułam. Znów przede mną to wszystko od nowa . Trudno..Dam radę.Muszę.
Nie ma co więcej się użalać, bo czasu i tak się nie cofnie..Trzeba działać i mam nadzieję, że tym razem wreszcie się nauczę na swoich błędach.
Trzymajcie się cieplutko ♥ oraz kciuki za mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz